Zachęcamy do lektury wywiadu jaki Rynkowi Zdrowia udzielił dr hab. n. med. Oskar Kowalski, prof. ŚUM, prorektor Uczelni ds. nauki na temat… przyszłości nauki w regionie. Z rozmowy dowiemy się, że:
Śląsk wyróżnia się na mapie Polski ogromnym potencjałem naukowym. Pod względem wieloprofilowości naukowej jest on absolutnie niezwykły. Wykorzystujemy ten atut jako uczelnia medyczna.
Śląski Uniwersytet Medyczny jest zaangażowany we współpracę naukową z większością uczelni działających w regionie. Co wymaga podkreślenia: wynika to z chęci współpracy uczelni reprezentujących różne dyscypliny, jak i samych naukowców, co nie zawsze jest tak oczywiste…
W nauce trwa ustawiczny wyścig: kto będzie pierwszy, kto będzie lepszy. I dobrze. Trzeba jednak pamiętać, że dzisiaj duże projekty powstają dzięki pracy wielu zespołów. Na Śląsku w medycynie nam się to udaje.
Z prof. Oskarem Kowalskim rozmawia Piotr Wróbel
Jakie są najważniejsze atuty, ale i bariery, które mogą zadecydować o możliwościach rozwoju regionu?
- Sądzę, że największym atutem Śląska są ludzie z charakterystycznym dla tego regionu etosem pracy: solidnością, pracowitością, otwartością na zmiany. Zawsze powtarzam, że z jakiegoś powodu wybitny lekarz, Warszawiak, profesor Zbigniew Religa, to tu przyjechał, do Zabrza, by realizować swoją wizję przeszczepów serca, która miała zmienić polską kardiochirurgię. I udało mu się to zrobić. Trafił nie tylko na właściwy czas i miejsce, ale i na ludzi, z którymi mógł tę wizję zamienić w rzeczywistość. Nasze atuty, oprócz otwartości ludzi na inicjatywy i wielokierunkowych możliwości współpracy naukowej, to także duży potencjał badawczy, w tym pod względem sprzętowym. A w codziennej praktyce medycznej - możliwość wykorzystania unikalnych technologii oraz umiejętności specjalistów.
Gdy zaś mowa o barierach, nie chce się rozwodzić nad trudnościami finansowymi, które mogą spowalniać rozwój, bo to dotyczy w podobnym stopniu wszystkich regionów. Najbardziej niepokoiłby mnie odpływ wykształconych, zdolnych młodych ludzi ze Śląska. Uciekają do innych regionów, w których - jak sądzą - żyje się lepiej. Są miasta w kraju, które powszechnie uznawane są za dobre do życia i pracy. Przez lata zdobyły taką opinię.
Aglomeracja śląska nadal jest postrzegana, jako region z dominującym ciężkim przemysłem, co już przecież jest tylko częścią prawdy.
- Naszą słabością jest brak ekspansywnej promocji regionu i pokazanie, że nie jest to tylko województwo „węgla i stali”, ale region przechodzący transformację, w którym można rozwinąć karierę zawodową i naukową ze względu na potencjał, jaki Śląsk posiada.
Czy tradycyjny, choć stale unowocześniany przemysł, powinien pozostać dla Górnego Śląska głównym motorem rozwojowym, czy też należy postawić na specjalności niezwiązane z produkcją?
- Postawiłbym na model mieszany z dużą rolą nowych technologii, usług medycznych i ochrony zdrowia wykorzystującej unikalne specjalności kliniczne. Mamy ku temu warunki. Rozwój nauki, przedsięwzięć medtechu jest tym, czym Śląsk powinien się zająć i w co inwestować. Śląsk w zakresie ochrony zdrowia zapewnia unikalną możliwość opieki nad pacjentami w pełnym zakresie leczenia chorób. Jest regionem o wiodącym znaczeniu w medycynie, którego potencjał pozwala w razie sytuacji kryzysowej na udzielanie wsparcia innym regionom w umieszczaniu pacjentów w szpitalach, wliczając w to możliwość zastosowania zaawansowanych, wysokospecjalistycznych technologii medycznych. Warto mówić i o tym, że śląska medycyna dysponuje absolutnie topowymi technologiami, jak np. testowanie technologii VR w planowaniu zabiegów. To rozwiązanie pozwala - przy zastosowaniu specjalnych okularów - obejrzeć wielowymiarowy obraz struktur serca pochodzący z badań obrazowych tomografii komputerowej czy rezonansu magnetycznego. Technologia VR jest stosowana w planowaniu kolejnych zabiegów korygujących złożone wady serca czy też usuwaniu arytmii u dzieci. W Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu jest ona używana niejako na co dzień, znakomicie podnosząc bezpieczeństwo i poprawiając wyniki zabiegów. Ale mało kto o tym wie. Takie rozwiązania testowaliśmy również w przypadku np. planowania i wykonywania zabiegów chirurgicznych. Przyszłość już jest tutaj, na wyciągnięcie ręki! Mając porównanie i współpracując z wieloma ośrodkami w Polsce i na świecie, uważam, że technologicznie oraz w wynikach leczenia Śląsk pod względem opieki medycznej nad pacjentem reprezentuje najwyższy poziom. Mamy w naszym gronie wybitnych naukowców ze światowymi osiągnięciami. Tyle że nie potrafimy się tym chwalić.
To też śląska cecha?
- Myślę, że coś w tym jest. Trudno mi ocenić czy to wada, czy zaleta. Tu, na Śląsku, nauczono nas, lekarzy także, porządnej pracy. Jest takie powiedzenie: „rób swoje, jeśli jesteś dobry i tak cię zauważą”. Myślę, że powinniśmy w regionie, w tym także w medycynie, popracować nad public relations.
Wskazuje pan ochronę zdrowia i nauki medyczne jako sektor, na który warto postawić, patrząc perspektywicznie. Czy to w pewnym sensie odpowiedź wynikająca z potrzeby balansu z dominującym przez lata modelem przemysłowego rozwoju Śląska i z jego konsekwencjami wpływu na środowisko?
- Śląsk - z racji naszych doświadczeń związanych z uprzemysłowieniem i jego konsekwencjami dla środowiska naturalnego - jest miejscem, w którym szczególnie jesteśmy uwrażliwieni na znaczenie profilaktyki zdrowotnej. W tej mierze powinniśmy wykorzystać fakt, że Śląsk jest przechodzącym transformację regionem przemysłowym. Warto pracować nad tym, byśmy byli też postrzegani jako miejsce w Europie, region z obszarami poprzemysłowymi, w którym modelowo rozwija się profilaktyka prozdrowotna wpisująca się w programy unijne. Cieszy, że to w Katowicach w 2025 r. - z udziałem ŚUM jako jednego z liderów projektu - doszło do pierwszego spotkania z udziałem przedstawicieli ponad 20 unijnych krajów, dotyczącego realizacji największego prozdrowotnego programu unijnego w zakresie prewencji chorób przewlekłych, opartego o zdrowe żywienie i stosowanie zachowań prozdrowotnych. Zorganizowanie spotkania na Śląsku pokazało, że Europa widzi nas jako region, w którym o zdrowiu mieszkańców myśli się perspektywicznie, mając na uwadze znaczenie uwarunkowań środowiskowych i stylu życia dla ograniczenia zapadalności na choroby cywilizacyjne. To z kolei atut w ubieganiu się o środki unijne.
Które konkretnie specjalności w gospodarce, w tym w ochronie zdrowia, mają dziś - pana zdaniem - największy potencjał wzrostu na Śląsku?
- Wskazałbym na sztuczną inteligencję (AI), technologie informacyjne (IT), wspomniany medtech i data centers. Potencjał naukowy Śląska tworzy solidną bazę do rozwijania takich projektów. Postęp technologii medycznych absolutnie jest uzależniony od wsparcia informatycznego i sztucznej inteligencji. Jeden z wiodących projektów realizowanych przez Śląski Uniwersytet Medyczny to udział w utworzeniu Centrum Medycyny Cyfrowej. Ten projekt tworzony jest na wielu etapach i w wielu uczelniach medycznych jako współpraca z Agencją Badań Medycznych. My postanowiliśmy realizować go we współpracy z Politechniką Śląską w Gliwicach, jej Wydziałem Bioinżynierii Medycznej, ukierunkowanym bezpośrednio na współpracę z uczelniami medycznymi i sektorem medtech. Taka interdyscyplinarna synergia pozwala przedstawicielom dwóch różnych jednostek naukowo-badawczych na opracowywanie nowych, funkcjonalnych rozwiązań w praktycznym zastosowaniu AI w medycynie, których wyłącznie jako Śląski Uniwersytet Medycyny nie bylibyśmy w stanie stworzyć. Ta interdyscyplinarność to też np. projekt plecaka-tornistra szkolnego dla dzieci - zdrowego i bezpiecznego, bo opracowanego przez fizjoterapeutów z naszej uczelni i pięknego, bo tworzonego we współpracy z artystami Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach. Różnorodność uczelni na Śląsku sprawia, że współpraca naukowców wpływająca na sektor zdrowia stała się możliwa w wielu aspektach. To nasza regionalna, śląska wartość dodana do potencjału polskiej nauki. Na Śląsku w kwestii działań regionalnych dostrzegam dobrą pogodę dla nauki. Badania z wykorzystaniem grantów wspiera metropolia, województwo. To budujące, że politycy pamiętają o nauce jako elemencie, który rozwija nasz region. Sądzę, że dzięki skali tego wsparcia Śląsk znajduje się w nieco lepszej sytuacji niż inne regiony. W moim przekonaniu, rozwijając naukę na Śląsku i oferując potencjał naukowy, w niektórych przypadkach osiągniemy więcej nie konkurując, ale współpracując z innymi regionami. Takie podejście może sprawdzić się w medycynie np. w przypadku innowacyjnych zabiegów, umożliwiając wymianę doświadczeń między zespołami specjalistów z różnych ośrodków. Specjalnie o tym mówię, by podkreślić, że my nie zawsze musimy się ścigać, zwłaszcza w medycynie, bo w tak bliskiej mi ochronie zdrowia współpraca daje w efekcie lepszą jakość opieki dla pacjenta i pozwala ją rozwinąć we współpracujących regionach.
Wspomniał pan o rozwoju sektora medtech. Jakie uwarunkowania są obecnie najważniejsze dla współpracy tego sektora z uczelniami?
- Przy tworzeniu czy doskonaleniu urządzeń i rozwijaniu technologii medycznych potrzebne są bardzo duże środki finansowe. Zarówno uczelnie, jak i medtechy potrzebują poprawy finansowania takich projektów. Na całym świecie nauka rozwija się dzięki systemom wsparcia badań naukowych. Pewnie chcielibyśmy widzieć Śląsk jako polską Dolinę Krzemową, ale to marzenie, bo pamiętajmy, że tam przeznacza się dramatycznie dużo więcej pieniędzy choćby na startupy. Pozytywny trend to dostrzeganie prywatnego biznesu, jako miejsca powstawania nowych technologii. Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, które dysponuje środkami na badania, niejako „z urzędu” przewiduje tworzenie nowej jakości przy współpracy z firmami prywatnymi. Tak np. powstała rozwijana na Śląsku kamizelka monitorująca telemedycznie zaburzenia rytmu serca u pacjentów. Była opracowywana ze wsparciem prywatnego biznesu - w ramach projektu NCBiR, w którym biznes był również współpartnerem naukowym biorącym jednocześnie udział w finansowaniu projektu. Z mojego punktu widzenia, gdy myślę o rozwiązaniach cyfrowych w medycynie, bardzo ważnym aspektem są może nawet nie tyle wyzwania technologiczne, co te dotyczące uregulowań prawnych - zapewnienia bezpieczeństwa danych. Informacje o pacjentach to dane wrażliwe - wśród nich są już dzisiaj i te dotyczące nie tylko chorób i leczenia, ale też genotypów pacjentów. Zapewnienie absolutnego bezpieczeństwa cyfrowego zanonimizowanych danych jest sporym wyzwaniem, które staje przed branżą medtech. Musimy też mieć jasne kryteria finansowania badań i współpracy, jasne kryteria prawne, współpracy z prywatnym biznesem. Obecnie, prowadząc choćby badania kliniczne, spotykamy się z rozbieżnymi opiniami prawnymi na temat możliwego zakresu i formy takiej współpracy. Bez ujednolicenia tych zasad będzie nam trudno rozwijać na szerszą skalę współpracę z prywatnym sektorem medtech.
Jakich umiejętności i kompetencji kadr będzie najbardziej potrzebował Śląsk w dobie transformacji? Czy śląski system edukacji jest na to przygotowany?
- Potrzebujemy głównie umiejętności związanych z obsługą nowych technologii. Myślę, że tu perspektywa jest dobra, bo śląskie uniwersytety reprezentują - w moim przekonaniu - bardzo dobrą jakość kształcenia i reagują na potrzeby rozwoju. Kompetencje, które posiadają już młode kadry, należy po prostu umacniać. Nie obawiałbym się w przyszłości o brak kadr medycznych w regionie. ŚUM jest największą uczelnią medyczną w kraju, kształcącą najwięcej studentów. Musimy natomiast zrobić wszystko, żeby zdolnych młodych ludzi zachęcić do tego, by swoją karierę wiązali z regionem. Są ku temu atuty. Na Śląsku żyje się wygodniej i taniej niż w Warszawie, Krakowie, czy Wrocławiu, a potencjał naukowo-badawczy jest w wielu zakresach lepszy niż gdzie indziej.
Czy transformacja przed jaką stoi Śląsk jest tylko rozwojową szansą czy także zagrożeniem?
- Oczywiście szansą, z tym, że trzeba pamiętać, iż rozwój infrastruktury, ukierunkowanie na nowe technologie może przynieść nowe zagrożenia, o których jeszcze mało wiemy. Dzisiaj coraz częściej mówimy o tym, że sztuczna inteligencja jest świetnym narzędziem, ale rośnie liczba ludzi uzależnionych od współpracy z tego typu narzędziami. Zatem, choć może się to wydać paradoksalne, zakres współpracy z nowymi rynkami dostrzegałbym także pod kątem oceny i poszukiwania zagrożeń, które mogą wiązać się z nowymi technologiami, choć te przecież bardzo ułatwiają nam życie.
Jak miałby wyglądać Górny Śląsk za 20 lat?
- Chciałbym go widzieć jako miejsce wyróżniające się dobrą jakością życia. Miejsce, w którym mieszkańcy uzyskują bardzo dobrą opiekę zdrowotną, ale i sami mogą zadbać - i dbają! - o życie w zdrowiu, dzięki infrastrukturze rekreacyjnej i oferowanej im edukacji prozdrowotnej. Mój Śląsk widzę też jako miejsce, w którym szeroko realizowane są różnorodne modelowe programy prozdrowotne, przynoszące efekt. Do realizacji tego ostatniego pomysłu trudno jednak przekonać, bo tu efekty populacyjne są widoczne dopiero po latach, ale nauka podpowiada nam, że zrobić to warto. Każda złotówka wydana na profilaktykę zamienia się w 10 zł zysku dla ochrony zdrowia. Tej wiedzy akurat nie wymyśliliśmy na Śląsku, lecz warto z niej korzystać. Życzyłbym też sobie, aby ludzie, którzy rozwijają naukę na Śląsku mieli do dyspozycji szerszą pulę grantów na badania, a ci najzdolniejsi - chcieli zostawać naukowcami, a nie tylko przemysłowcami, biznesmenami.
Gdyby pan miał niemal jednym zdaniem opisać przyszłość Górnego Śląska, to jak ono miałoby brzmieć?
- Śląsk bezpieczny w pracy, przyjazny w wypoczynku po pracy. Region, z którym najzdolniejsi wiążą karierę zawodową, by tworzyć ważne projekty „made in Śląsk”, poprawiające jakość życia Polaków.
Dane wysyłającego:
Agata Pustułka